Nowość - pobierz MANIFEST Ra'i (.pdf)

 

Filozofia Ra'i: Metafizyka

   Wybrane cytaty z Manifestu Ra'i:

KUP MANIFEST RA'i


DUSZA


[413] "Czym jest jednak dla nas dusza? Czy faktycznie mamy duszę lub, jak chcą też niektórzy, sami tą duszą jesteśmy? Przecież posiadanie przez nas duszy musiałoby oznaczać, że to my, jako jednostka, posiadamy coś, co jest "nasze" i jest częścią nas. Ale tak naprawdę, to kim jesteśmy "my"? Przecież wszystko, co otrzymujemy podczas tego, co nazywamy istnieniem, nie jest nasze. Po pierwsze, to nie my spowodowaliśmy nasze narodziny, ani nie nasi rodzice - oni byli jedynie ograniczonymi w swojej woli "przekaźnikami". Mogli co prawda nie zdecydować się na dziecko, ale już w momencie zdecydowania się nie mieli żadnego wpływu na to, co się wydarzy i kto się urodzi. Również następnie przez całe nasze życie jedyne, co robimy, to przetwarzamy energię, która już istnieje. Żywimy się materią, która istnieje, oddychamy powietrzem, które istnieje, myślimy o rzeczach, które nie wychodzą poza dzieło stworzenia Boga, więc istnieją, funkcjonujemy według wzorców, które już istnieją i przepływają przez nas oraz tworzą nas energie, które również już istnieją".

[414] "Cóż więc mamy własnego? Raczej niewiele, żeby nie powiedzieć: NIC. Co więc upoważnia nas, aby mówić "my" czy "nasza dusza"? Jedyne, co mamy własnego, to możliwość wydzielenia siebie jako pamięci chwili z dzieła Boga i zapamiętanie tego, co się w naszym życiu wydarza. To nasze wspomnienia budują nas. Jesteśmy śladem i pamięcią, a nie formą i kształtem. (...)".

[415] "To, co robimy poprzez nasze życie, to jedynie "użytkowanie" przydzielonego nam pewnego niewielkiego obszaru dzieła Boga, kształtując go według "swojego życzenia", nie wychodząc jednak poza to, na co nam pozwala Stwórca. Wszystko, co robimy w czasie życia to... nic więcej niż zabawa na plaży i budowanie zamku z piasku. Nadajemy użytkowanemu przez siebie obszarowi formę taką, jak chcemy, bawimy się przemyślnym kształtowaniem murów naszego zamku, jego wież, baszt, fos, na szczycie nawet zatkniemy flagę, że ten zamek należy do nas, że to jesteśmy "my". I tyle. To jest całe nasze życie. A potem robi się ciemno, nadchodzi noc i musimy już odejść, i zostawić wszystkie nasze zabawki i nasz zamek. Zamek powraca do swojego pierwotnego kształtu ziarenek piasku, czekając na następnego, który będzie za chwilę budował nowy zamek, który określi jako swoje życie i nada temu zamkowi kolejną nazwę "ja" ".

[427] "Ta towarzysząca nam podczas życia, przydzielona naszemu indywidualnemu bytowi, energia samoświadomości - mogąca być ewentualnie rozumiana przez człowieka jako dusza - po pierwsze nie jest nami i nie jest naszą świadomością. Jest energią zewnętrzną uruchamiającą i koordynującą lub sterującą procesem funkcjonowania naszej jednostkowej (samo)świadomości oraz umożliwiającą nam korzystanie z nadświadomości zbiorowej i energii wyższej Stwórcy. Po drugie - zachowuje jedynie nasz energetyczny ślad, odcisk naszego istnienia, zapis wzbudzeń naszego umysłu podczas całego życia, swoistą matrycę energetyczną historii naszego bytu. (...)".



MIŁOŚĆ CZŁOWIEKA A MIŁOŚĆ BOGA


[345] "Dlaczego jednak religie do tej pory nie potrafiły dostarczyć ludziom spójnego wytłumaczenia pojęcia miłości wyższego rzędu - "miłości Boga"? Dlaczego, np. religia chrześcijańska, próbując mówić od zawsze o "miłości Boskiej", nie jest w stanie osiągnąć niczego więcej niż jedynie znużenie wiernych, kiedy, np. słuchają czysto teoretycznych, oderwanych najczęściej od praktyki codziennego życia, kazań katolickich - lub co najwyżej chwilowe potakiwanie głową, gdy wierni uzmysławiają sobie, że "coś w tym jednak jest" - kiedy słuchają nieco bardziej osadzonych w praktyce życia, kazań protestanckich?"

[346] "Podstawową przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest jedynie to, że religie "błądzą" w swojej niewiedzy, ale przede wszystkim to, że doczesny interes większości religii świata zawsze niestety pozostawał, i nadal pozostaje w sprzeczności z wyższymi prawami Jedności świata Boga, o których religie te miałyby mówić. Wszystkie religie (religijne nadbudówki źródła, punktu zero [696]) były tworzone wyłącznie przez ludzi, i przez ludzi były następnie wykorzystywane do narzucania innym swoich ludzkich (doczesnych) praw. Dlatego też religie nie są w stanie bez znacznej "doczesnej szkody" dla samych siebie przekazać ludziom, o co tak naprawdę w pojęciu "miłości Boga" chodzi".

[347] "Nie da się bowiem powiedzieć prawdy o "miłości Boga", po pierwsze, bez całkowitego odcięcia się od umocowania w Bogu ludzkich praw, które religie narzucały i narzucają swoim wiernym, a po drugie - bez znacznego, o ile nawet nie całkowitego odcięcia się od sfery materialnej świata fizycznego".

[349] "(...) To wyimaginowane przez samych ludzi "grzechy" wobec Stwórcy, generujące następnie silne mentalne zabobony powodują, że religie pomimo sumarycznie jednak na pewno dobrych chęci, nie są w stanie przekazywać ludziom Boga tak, jak można to najpiękniej czynić - w sposób całkowicie naturalny, prosty, bezpośredni - i przez to najprawdziwszy".

[351] "Mentalne zabobony religii - to poczucie winy i strach przed rzekomą karą Boską pojawiające się wskutek religijnej manipulacji - tworzonych przez religie zakazów i nakazów. Mentalne zabobony silnie i głęboko skażają umysły wiernych - najczęściej już w momencie nauczania religii w dzieciństwie - błąkając się następnie w świadomości i podświadomości swoich ofiar przez resztę ich życia".

[354] "Jezus, z pewnością tak samo jak i wszyscy prości religijni Żydzi tego okresu, podlegał od dziecka silnemu zmanipulowaniu przez swoją religię, co niestety zablokowało i wypaczyło możliwość jego pełnego i prawidłowego odbioru prawd jedności świata. Jezus niewątpliwie wyczuwał Jedność świata Boga, ale z tego co widać z Ewangelii, silne, mentalne więzy i okowy judaizmu nie pozwoliły mu wznieść się całkowicie ponad podziały i ograniczenia religijne.

[355] "To dlatego Jezus, mówiąc o potrzebie miłości do innych, pozostawał równocześnie okrutny dla tych, którzy nie będą chcieli podzielać jego sposobu widzenia świata - jego nauk i jego żydowskiej wiary silnie dzielącej ludzi, a jedynie tylko wzbogaconej przez niego o uniwersalne wartości ludzkie - strasząc ich, zgodnie z tradycją poprzednich proroków judaizmu, Boską karą i wiecznymi mękami w ogniach piekielnych. To dlatego Jezus dzielił ludzi na tych, którzy albo uwierzą w jego nauki i niego samego jako syna Boga, i zostaną wybawieni przez Boga Jahwe od kary za ich "grzechy", albo są całą resztą świata, której już z kolei na wieki należny jest jedynie: "ogień wieczny przygotowany diabłu i jego aniołom" (Mt.25.41). (...)".

[365] "Jeszcze raz: nie ma miłości tego rodzaju! Nie ma miłości Boga Stwórcy do człowieka większej, niż wynika to z dzieła stworzenia i z jedności wszechrzeczy, powodując, że wszystko co istnieje, istnieje cały czas w Bogu (w ciągłej dla dzieła stworzenia Woli Stwórcy), zmieniając jedynie swoją formę istnienia. "Miłość" wynikająca z dzieła stworzenia, czyli de facto Jedność świata i wszechświata Boga jest stanem niewyobrażalnie głębszym i pełniejszym niż uczucie miłości rozumianej w kategoriach ludzkich".

 

KUP MANIFEST RA'i

 
GÓRA STRONY