W tym miejscu dochodzimy do jednego z najistotniejszych momentów w filozofii Ra'i, jak i również jednego z ważniejszych momentów w historii świata człowieka i jego religii.
Poniżej - w celu udostępnienia tej wiedzy każdemu - wklejam większą część rozdziału Manifestu poświęconego nieistnieniu grzechu człowieka wobec Boga. Pamiętajmy, że na istnieniu rzekomego grzechu człowieka wobec Boga został oparty nie tylko sam judaizm, ale i również chrześcijaństwo i islam. Religie te mają więc... spory problem!
Niech każdy z Was uświadomi sobie, w co wierzy dzisiaj 2/3 ludzkiej populacji Ziemi, ponad 4 miliardy ludzi. Może również i Wy ciągle wierzycie, tak jak, będąc nastolatkiem, "wierzyłem" i ja. Panowie, panie... najwyższy już chyba czas zrewidować swoją wiarę!
Podajcie oczywiście tę informację dalej. Niech ten koślawy zabobon chrześcijaństwa, a następnie również zabobon islamu, czym prędzej odejdą w przeszłość naszego świata, jako naiwne, archaiczne, infantylne, trywialne oraz dyletanckie wyobrażenia Boga, w tym wyobrażenia stosunku Stwórcy do człowieka.
Wstyd mi, że dopiero teraz, po tylu wiekach religijnego mroku, jesteśmy w stanie spojrzeć na ten problem w ten sposób (mnie w każdym razie nie było dane zrobić tego wcześniej). Mimo wszystko... lepiej późno niż wcale.
[789] "Judaizm oraz wyrastające z niego chrześcijaństwo i islam niosą w sobie kardynalny błąd systemowy, można rzec - fundamentalny defekt konstrukcyjny. Mimo że błąd ten jest obecny w tych religiach od samego ich powstania, dotychczas nie był on mocno zauważalny i nie miał tym samym wielkiego znaczenia. W momencie jednak rozpoczęcia tworzenia Kościoła Radości ISTNIENIA, i przeprowadzenia w związku z tym szerszej analizy świata, w tym obserwacji dotychczasowych religii z płaszczyzny wyższej [wg 692-693], błąd ten staje się dzisiaj w pełni zauważalny i niezbędny do wskazania [9] .
[790] Pełne uświadomienie sobie istnienia tego błędu rodzi potężne konsekwencje - sprawia bowiem, że judaizm, chrześcijaństwo i islam całkowicie tracą logiczne "umocowanie w Bogu" - nigdy go tak naprawdę nie posiadając, za to będąc zawsze religiami: najpierw niezawinionej niewiedzy i przesądu (judaizm), a następnie archaicznego mało refleksyjnego powielania i tworzenia coraz głębszego i coraz bardziej sztywnego zabobonu (chrześcijaństwo i islam).
[791] Judaizm, chrześcijaństwo i islam są sztucznymi, prymitywnymi konstrukcjami logicznymi wymyślonymi przez naszych przodków w oparciu o błędne początkowe założenia wobec Stwórcy. Są konstrukcjami logicznie fałszywymi. (Także hinduizm oraz częściowo, wyrosły z niego buddyzm, pod względem próby opisu Stwórcy i opisu funkcjonowania świata są konstrukcjami wymyślonymi oraz logicznie fałszywymi).
[792] Na czym polega ten systemowy błąd? Co sprawia, że szczególnie religie rodziny judaizmu całkowicie tracą swoją wiarygodność jako konstrukty logicznie fałszywe?
[793] Chodzi o stworzone w którymś pierwotnym momencie rozwoju gatunku ludzkiego pojęcie tzw. "grzechu" człowieka wobec Boga. Problem "grzechu", a dokładniej nieistnienia "grzechu" człowieka wobec Boga, jako fundamentalny dla filozofii Ra'i, podnosiłem już w wielu miejscach [16, 119, 127-132, 184-192, 351, 366-375, 781-782] , ale był on tam raczej jedynie sygnalizowany. Tutaj z kolei przyszła pora na jego podsumowanie i próbę określenia konsekwencji jego pełnego uświadomienia sobie przez wiernych tych religii (oczywiście przede wszystkim następnych ich pokoleń).
[794] Około 3 000 - 3 300 lat temu twórcy pierwotnego judaizmu szukali jakiejś koncepcji logicznej dla tworzonego dla swojej społeczności - nowego narodu żydowskiego - systemu religijno-społecznego [514] . Ze starszej od siebie o ponad 2 000 lat religii Egiptu [511] zapożyczyli koncepcję istnienia jednego Stwórcy - Boga Atona/Adona (Jahwe). Następnie, czerpiąc z wcześniejszych o ponad 2 500 lat wierzeń regionu [510] (protoplasta narodu żydowskiego przybył z Sumeru w Mezopotamii) oraz z równoległej do siebie perskiej religii zaratusztranizmu [513] , szukając jakiegoś wytłumaczenia istnienia negatywnych zachowań ludzkich, założyli, że przyczyna wszelkich negatywnych zachowań człowieka leży w jego odwróceniu się od dobrego Boga.
[795] Nie wysilając się zbytnio intelektualnie (nie jest to zarzut, a samo stwierdzenie) przyjęli, że dobry Bóg stworzył parę pierwszych ludzi (Adam i Ewa) jako dobrych i czystych, a na "złą drogę" ściągnął ich przebiegły wąż [720]. (Wąż ten później, szczególnie w chrześcijaństwie i islamie utożsamiany był/ jest z szatanem - rzekomym wcześniejszym pomocnikiem Boga, aniołem upadłym, który przeciwstawił się dobremu Bogu, stając się zły). Za dokonane wobec podszeptu węża zerwanie oraz zjedzenie jabłka z drzewa poznania, Bóg wygnał tych pierwszych ludzi z Boskiego Raju na ziemski nieurodzajny padół i nałożył już na wieki na cały gatunek ludzki karę śmiertelności, doczesności, wzajemnej wrogości, nierówności, karę trudu przetrwania, bólu egzystencjalnego i bólu dosłownego.
[796] No i... niby OK. Czemu nie? Może i mogłoby tak być. Skąd mamy przecież wiedzieć, że tak nie było? W ten właśnie sposób odpowiada większość z nas, ani trochę nie zastanawiając się jednak głębiej nad sensem i logiką takiego prymitywnego założenia judaizmu.
[797] Rzecz w tym, że jeżeli uznajemy Boga za Wszechmogącego Stwórcę całości istnienia naszego świata, za Stwórcę Absolutnego - to znaczy takiego, który w ramach dzieła stworzenia decyduje o wszystkim, mogąc wszystko - to oznacza to dla nas (jako przedmiotu Jego kreacji), że wszystko, co zostało stworzone przez Boga (wchodząc w skład dzieła stworzenia), jest zgodne z Jego wolą i z tej woli wynika oraz się w niej całkowicie zawiera [117-120]. Czyli żaden przedmiot Jego kreacji - w tym człowiek, wąż czy upadły anioł - nie tylko nie jest w stanie istnieć bez woli Stwórcy, ale i nie jest też w stanie uczynić NICZEGO bez wcześniejszej woli Stwórcy.
[798] Stwórca absolutny, który w procesie kreacji nie jest ograniczony żadnym ograniczeniem w rozumieniu ludzkim - czyli może wszystko - nie tworzy swojego dzieła w sposób "nieudolny". Tworzy dokładnie tak, jak chce to uczynić, co z perspektywy widzenia stworzonego przez Niego człowieka oznacza, że czyni swoje dzieło stworzenia w sposób doskonały i perfekcyjny (Boski).
[799] Powtórzmy jeszcze raz [334-337] : Bóg w ramach dzieła stworzenia stworzył wszystko, w tym wszystkie zachowania człowieka - zarówno te, które (lokalnie) sami określamy jako te "dobre", jak i te, które sami określamy jako te "złe". Całość kreacji dzieła jest językiem wyrazu Stwórcy, stanowiąc genialnie spójną i uzupełniającą się/ dopełniającą się całość - Jedność. Wszystko, z czym jesteśmy w stanie mieć do czynienia tak w naszym istnieniu doczesnym, jak i poza nim, pochodzi wyłącznie od Stwórcy i wynika wyłącznie z Jego Woli.
Człowiek nie ma żadnego prawa twierdzić, że wskazywana przez niego część dzieła stworzenia, jako ta "dobra",
została stworzona przez Boga, a pozostała część, jako ta "zła", została stworzona nie przez Boga, a przez, np. anty-Boga - szatana.
[800] Domniemani pierwsi ludzie, Adam i Ewa, każdym swoim momentem istnienia wypełniali więc w stu procentach wolę Stwórcy i cokolwiek robili - np. zrywając jabłko z drzewa poznania - nie mogli uczynić nic wbrew Bogu i Jego Woli. Tym bardziej, że Bóg nie nauczył ich przecież całej swojej wiedzy - w tym tego, co jest dla nich dobre, a co złe - a jedynie umieścił ich w Raju, gdzie wszystko było dobre. Nie znali więc pojęcia zła i nie mogli nawet istnienia takiegoż się domyślać.
[801] Co więcej, tak samo wyglądała sytuacja z rzekomym wężem/ upadłym aniołem. Jeżeli Bóg nie nauczył go czym jest dobro, a czym jest zło, to wąż/ anioł ten nie mógł mieć złej woli do skuszenia Ewy, by zerwała jabłko. Jeżeli zaś Bóg nauczył tego węża/ anioła wcześniej rozróżniać dobro od zła - oznacza to, że Bóg Stwórca wziął na siebie całość konsekwencji wynikających z takiego aktu uświadomienia przedmiotu swojej kreacji, w tym również konsekwencji wynikających z każdego zachowania tych pierwszych ludzi.
[802] Zarówno więc domniemany wąż/ upadły anioł, jak i domniemani Adam i Ewa nie byli w stanie żadnym fragmentem swojego istnienia, w tym żadnym swoim uczynkiem, słowem czy myślą wyjść poza wolę swojego Stwórcy (czyli przeciwstawić się Jego woli). Oznacza to, że Bóg nie mógł mieć pretensji to tych pierwszych ludzi za to, że postąpili całkowicie zgodnie z tym, jak przed chwilą zostali przez Niego stworzeni. Nie mógł więc ich ukarać, skoro żadne przewinienie ("grzech") nie istniało.
[803] Zauważyłem, że wielu ludzi ma problem ze zrozumieniem logiki zagadnienia braku możliwości winy człowieka czy szerzej - winy jakiegokolwiek przedmiotu Boskiej kreacji - wobec swojego Stwórcy, wobec Boga. Jeżeli masz z tym problem, podam kilka prostych przykładów, które powinny pomóc Ci zrozumieć absurd religijnego pojęcia "grzechu" wobec Boga. Przykłady są oczywiście obrazowaniem uproszczonym, możliwym do łatwego wytłumaczenia i zrozumienia w ramach pojęć naszej trójwymiarowej rzeczywistości, ale całkowicie oddają istotę tematu.
[804] Czy jeżeli narysujesz prostą czarną linię (odcinek), to czy linia ta jest w stanie sama podjąć decyzję o zakrzywieniu się i/lub o zmianie swojego koloru, tym samym przeciwstawiając się twojej woli? Oczywiście, że nie jest w stanie. To ty jesteś jedynym i wszechmogącym dla tej linii jej twórcą (stwórcą lokalnym)
i to wyłącznie ty nadajesz swoją wolą i swoim działaniem tej linii zarówno możliwość istnienia, jak i zakres tego istnienia (kształt, strukturę, natężenie, kolor, czas istnienia).
Bez twojej woli i działania linia sama ani nie zaistnieje, ani sama nie zrobi nic.
Czy jeżeli narysujesz znak "minus", to czy ten znak jest w stanie sam z siebie zamienić się w "plus"? Albo jeżeli narysujesz kota, to czy kot ten sam z siebie może nagle przerysować się w psa? Lub jeżeli namalujesz pogodne niebieskie niebo, to czy jest ono w stanie samo podjąć decyzję o zmianie swojego stanu istnienia na burzowe, brunatno-szare?
[805] Mimo że powyższe przykłady każdemu z nas wydają się banalnie oczywiste - to jednak CAŁKOWICIE wystarczają one do obalenia idei istnienia judaistycznego, chrześcijańskiego i islamskiego pojęcia "grzechu" człowieka wobec Boga. Nie ma potrzeby przeprowadzania jakiegokolwiek innego dowodu logicznego, a wystarczy poziom pewnie piątej klasy szkoły podstawowej: Jeżeli zbiór B wynika wyłącznie z A, to nie istnieje taki element zbioru B, który nie wynika z A, lub prościej: Jeżeli zbiór B wynika wyłącznie z A, to każdy element zbioru B wynika z A. (Uwaga! Powyższe należy rozpatrywać łącznie z akapitami [812-817]).
[806] Każdy element dzieła stworzenia zawarty jest całkowicie i wyłącznie w woli Stwórcy dzieła i nie jest w stanie poza nią wyjść. Nie istnieje zachowanie człowieka, którego nie nadał nam Stwórca. Bez wcześniejszej woli Stwórcy nic nie ma szans ani zaistnieć, ani po zaistnieniu czynić czegokolwiek, co nie jest zawarte właśnie w nadrzędnej woli Stwórcy, określającego wielowymiarowo całość wszystkich procesów zachodzących wewnątrz dzieła stworzenia.
[807] Oznacza to, że nie istnieje zachowanie człowieka, które jest sprzeczne z Wolą Boga i nakierowane przeciwko Niemu - czyli grzech człowieka wobec swojego Stwórcy.
[808] Konstrukcja logiczna zakładająca istnienie grzechu wobec Boga, rozumianego jako postąpienie człowieka wbrew nakazowi (woli) Boga, jest fałszywa, bowiem nie istnieje zachowanie człowieka, które nie byłoby zgodne z nadrzędną wolą Boga. Wszystko, co jest w stanie uczynić człowiek, całkowicie zawiera się w woli Stwórcy. Bez względu na to, jak zachowa się człowiek, nigdy nie jest on w stanie postąpić wbrew nadrzędnej woli swojego Stwórcy (czyli popełnić "grzech").
Stosunek Stwórca-człowiek to stosunek całkowicie (bezwzględnie, absolutnie) hierarchiczny, "pionowy", wynikowy. Człowiek nie jest w stanie być równy Bogu - "B" wynika całkowicie z "A", ale "B" nic więcej na temat "A" nie wie i nie jest w stanie nic się dowiedzieć; w żadnym momencie "B" nie jest więc w stanie równać się z "A".
Możliwość istnienia "grzechu" pojawić by się mogła dopiero wtedy, gdyby "B" i "A" były sobie choćby w minimalnym stopniu równorzędne i gdyby wymieniały się informacjami, mając również możliwość decydowania, którymi informacjami chcą się nawzajem wymienić. Wówczas możliwa byłaby także niepełna wymiana informacji, która mogłaby być ewentualnie rozumiana jako przewinienie jednej strony wobec drugiej - jeżeli wcześniej strony określiły obowiązujące między nimi zasady/ prawa.
[809] Oznacza to, że o ile "grzech" może istnieć w relacji człowiek-człowiek (w tym w relacji poddany-władca), to nigdy nie w relacji człowiek-Bóg. I na tym polega fałszywość tego judaistycznego konstruktu logicznego. Na archaicznym, płytkim przeniesieniu wartości ludzkich do świata Boga.
(Zauważmy, że mówimy tu o Bogu, jako o Najwyższym Stwórcy Absolutnym, o głównym konstruktorze wszechrzeczy, o twórcy całości dzieła stworzenia, a nie o ewentualnym "stwórcy lokalnym", który tworzy jakiś podświat, korzystając z już istniejących i dostępnych w ramach dzieła stworzenia budulców. Nie mówimy więc tu o sytuacji, w której, np. teoretyczni "starożytni kosmici" przybyli na Ziemię, tworząc nowy gatunek ludzki poprzez modyfikację DNA naszych przodków...
Nawet jeżeli tego typu zdarzenie miało miejsce i pamięć o nim była obecna w mitach starożytnych cywilizacji Bliskiego Wschodu, to tym bardziej kompromituje to religie rodziny judaizmu, bowiem Bogiem nazwały - i co gorsze - nadal chcą nazywać - nie faktycznego Boga, a jedynie "boga" stojącego w hierarchii stworzenia o wiele poziomów niżej - "stwórcę lokalnego"). [ ZOBACZ RÓWNIEŻ: TEORIA PROGRAMU: DODATEK 2 ]
[810] Jako ludzkość, podczas obserwacji i opisu świata, zobowiązani jesteśmy (naturalnie) do używania przede wszystkim logiki zauważanej przez siebie jako dominującej w naszym obszarze istnienia (postrzegania) w danym momencie naszego rozwoju cywilizacyjnego/ gatunkowego (standardowa logika ludzka). Standardowa logika ludzka, jako dla naszego trzonu/ rdzenia świadomego postrzegania świata zawsze w pełni wymierna, powinna być przez nas standardowo używana do wszelkich podstawowych, bazowych, czasowo stałych opisów naszej rzeczywistości (świat materialny, trzy-, czterowymiarowy), w tym do opisu stosunku Stwórcy do człowieka, w zakresie niewychodzącym poza naszą rzeczywistość. Fundamentalną własnością naszej rzeczywistości opisywanej przy użyciu standardowej logiki ludzkiej jest zasada przyczynowości (zobacz przypis [865a]) - wszystko zawsze posiada swoją przyczynę; czyli również i cała nasza rzeczywistość musi mieć swoją przyczynę, swojego choćby umownie postrzeganego i nazywanego, stwórcę. Człowiek nie ma prawa zakładać, wbrew tej logice, że jego stwórca (główny) nie jest Stwórcą absolutnym. Opis rzeczywistości świata może być również dokonywany przy użyciu zasad innej logiki, będąc rozszerzeniem/ uogólnieniem opisu dokonanego wg. standardowej logiki ludzkiej, pod warunkiem, że logika ta została wcześniej doświadczalnie i jednoznacznie zidentyfikowana jako faktycznie zachodząca w jakimś obszarze rzeczywistości.
[811] Wobec braku obecnie innych kompleksowo dla nas użytecznych narzędzi logicznych, przy użyciu standardowej logiki ludzkiej możemy również podejmować próby opisu rzeczywistości szerszej (poza trzy-, czterowymiarowej). Bezwzględnie musimy jednak pamiętać, że nie jesteśmy w stanie wówczas wymiernie dla siebie opisywać/ opisać żadnego obszaru rzeczywistości szerszej, w tym rzeczywistości całości dzieła stworzenia, a tym bardziej nie jesteśmy w stanie opisywać już samej "strefy" Boga, jako stojącej na końcu łańcucha wymiarów hierarchii stworzenia [RYS. 211] .
Z tego to powodu również wszystkie dokonywane przy użyciu standardowej logiki ludzkiej "jednoznaczne" religijne opisy rzeczywistości szerszej, będąc zawsze niewymiernymi, czyli w praktyce będąc - błędnymi, statystycznie fałszywymi, złudnymi i oszukańczymi - są człowiekowi nie tylko całkowicie nieprzydatne, ale są też wręcz szkodliwe dla psychiki ludzkiej [351, 378, 382] i niebezpieczne dla całego gatunku, wobec generowania przeróżnych fanatyzmów religijnych. (Np. dotychczasowe religijne opisy osobowego Boga - nadawanie Stwórcy ludzkich cech i wartościowań: jego konwersacje z ludźmi, umowy, układy, obietnice kupieckie, tworzenie konfiguracji rodzinnych, wysyłanie na świat swojego syna, walka dobrego boga ze złym szatanem, obietnice świadomego życia wiecznego po materialnej śmierci, obietnice kolejnego wcielenia, osądzania uczynków, wydawanie zakazów i nakazów, wzywanie do bezwzględnego posłuszeństwa, wzywanie do nienawiści i mordowania innowierców itd.).
[812] W żydowskiej konstrukcji idei Boga, powielonej później przez chrześcijaństwo i islam, ewidentne jest prymitywne przeniesienie wartości ograniczonego i ułomnego (lokalnego) świata człowieka do absolutnego świata Wszechmogącego Stwórcy. Z jednej strony judaizm mądrze przyjmuje istnienie Stwórcy jako Wszechmogącego Bytu Absolutnego, stwarzającego całość istnienia świata (dzieła stworzenia), ale z drugiej strony równocześnie naiwnie sprowadza Absolut Boga do roli bytu "ułomnego", lokalnego, fizycznie (w znaczeniu: wymiernie) uczestniczącego w funkcjonowaniu tego świata i na bieżąco ingerującego w jego losy.
[813] Judaizm swoją koncepcją Boga i świata tworzy rodzaj miski/ terrarium, w której odbywa się nasz świat i jego losy.
Bóg co jakiś czas do tej miski zajrzy i tu sypnie więcej, tu mniej, a czasem i o tej misce całkiem zapomni...
[814] Tymczasem - według obowiązującej człowieka logiki [810] oraz w związku z wynikającym z tej logiki przyjętym modelem dzieła stworzenia całkowicie zbilansowanego (zamkniętego) energetycznie [212] - byt stwarzający (Stwórca) nie może być równocześnie częścią tego stworzenia (wchodzić z nim w dodatkową interakcję w trakcie funkcjonowania dzieła), bo wówczas musiałby - co najmniej w części uczestniczącej w dziele - sam siebie stworzyć, oraz zachwiane czy wręcz kompletnie rozregulowane zostałoby całkowite zbilansowanie energetyczne dzieła.
[815] O ile Bóg może - zgodnie z obowiązującą człowieka logiką - uczestniczyć w dziele stworzenia nadrzędnie (poprzez precyzyjne stworzenie każdego najmniejszego nawet elementu dzieła w każdym wymiarze, również czasowym), to nie może równocześnie "fizycznie"/ wymiernie udzielać się w tym dziele - nie może być "partnerem" dla człowieka, prowadzącym z nim bezpośredni dialog, zawierającym z nim przymierze, nadającym w trakcie funkcjonowania dzieła prawa, nakazy i zakazy (dodatkowo różne dla różnych społeczności), "partnerem" prowadzącym dialog z obecnymi w dziele stworzenia aniołami, z konkurującym z nim wężem, szatanem itd.
[816] Judaizm pomieszał logicznie hierarchię stworzenia - bowiem "B" (dzieło stworzenia) nie wynika już całkowicie "pionowo" z "A" (Stwórca), a jest "poziomą", ciągłą interakcją tak "A" z "B", jak i siłą rzeczy, zwrotnie "B" z "A". Jest więc ciągłym dialogiem Stwórcy z dziełem stworzenia.
[817] Dzieło stworzenia (nasz świat) - w konstrukcji żydowskiej - nie jest więc dziełem energetycznie: stabilnym, stałym, o ukończonej już kreacji (w zakresie oczywiście możliwym do zauważenia/ zinterpretowania przez człowieka), a jest dziełem niestabilnym, zmiennym i płynnym, o kreacji miejscowej, zależnej od chwilowego humoru Boga. Uznaniu takiej konstrukcji logicznej za prawdziwą zdecydowanie jednak przeczy zauważana przez nas wszędzie wokół rzeczywistość naszego świata, który jest dla nas wyjątkowo stały, wyjątkowo spójny w tej stałości, powtarzalny i - w zakresie tego co umiemy już zaobserwować - bardzo precyzyjnie zbilansowany energetycznie.
[818] Dlatego mamy jasny wybór - albo możemy przyjąć jako możliwie stały punkt zaczepienia przy opisie naszego świata i następnie opisie szerszego świata Boga to, co przy pomocy nauki i logicznego wnioskowania umiemy już ustalić - albo odrzucamy to, co sam Stwórca nam już ukazuje i chcemy nadal bezmyślnie wierzyć w półprawdy czy nawet ćwierćprawdy dotychczasowych religii, bazujących wyłącznie na archaicznym naiwnym przesądzie i zabobonie.
(...) (Pominięte: "Jak Żydzi postrzegali/ postrzegają Boga - sprowadzenie Absolutu Boga do roli 'kupca jarmarcznego', robiącego 'deal' z Żydami".)
[823] Wszystko powyższe pokazuje kompletną naiwność i trywialność judaistycznego pojęcia "grzechu".
[824] Nie potrzeba niczego innego do udowodnienia miałkości religii rodziny judaizmu - w zakresie próby opisu przez nie Boga i Jego stosunku do dzieła stworzenia, czyli w szczególności do świata człowieka.
[825] Nie potrzeba też również niczego innego do udowodnienia miałkości tak zwanych "pism świętych" tych religii - ponownie jednak, w zakresie opisu przez nie Boga i naszego świata - ale już nie w zakresie samych odniesień tych pism "świętych" do ludzkich wartości uniwersalnych [98, 370, 685, (198-199)]. Powtórzmy więc [004] - "Pisma święte? Hm, może i święte, ale wyłącznie dla swoich wyznawców. Dla reszty zaś świata - najczęściej sterty papieru o wartości... makulatury."
[826] Podsumujmy i zdecydowanie powiedzmy raz jeszcze:
NIE ISTNIEJE "GRZECH" CZŁOWIEKA WOBEC BOGA,
bo nie może istnieć z definicji.
Wszystko, co istnieje i wszystko, co się wydarza, istnieje i wydarza się wyłącznie z nadrzędnej
Woli Stwórcy, Boga i jest w niej całkowicie osadzone i zawarte.
(...) (Pominięte: "Wolna wola, wolny wybór?)
[839] Stworzenie przez naszych odległych przodków, w archaicznej starożytności, pojęcia "grzechu" człowieka wobec Boga nie stanowiłoby większego problemu, bo powstawało przecież wtedy wiele naiwnych opisów świata, gdyby nie to, że z judaizmu wyrosły następnie dwie największe dziś religie świata - chrześcijaństwo i islam.
[840] I to nie sam judaizm - a właśnie chrześcijaństwo i islam rozprzestrzeniły to absurdalne pojęcie po zakamarkach niemal całej Ziemi, infekując większość naszego wspólnego świata swoimi fałszywymi, naiwnymi wizjami otaczającej nas rzeczywistości, Boga i człowieka.
[841] I teraz religie te mają spory problem, bowiem zarówno chrześcijaństwo, jak i islam bez pojęcia "grzechu" nie są w stanie istnieć - bez istnienia "grzechu" człowieka wobec Boga całkowicie tracą swoją dotychczasową religijną rację bytu.
[842] Całe chrześcijaństwo bazuje na wierze w ukrzyżowanie swojego boga Chrystusa jako zaplanowanym przez Boga akcie odkupienia winy za wszystkie "grzechy" popełniane przez ludzi względem Niego (Boga). Wskutek wymazania winy ludzi dokonanego przez mękę syna Boga, Chrystusa, chrześcijanie oczekują następnie przyjęcia ich do życia wiecznego w Niebie, w Raju, tuż obok Boga.
[843] Jeżeli nagle jednak pozbawić chrześcijaństwo pojęcia "grzechu" człowieka wobec Boga, to co zrobi chrześcijaństwo? Trudno to przewidzieć. Na pewno jednak stanie się zwykłą wydmuszką/ pisanką - może i atrakcyjną na zewnątrz dla prostych, i tym samym, niezbyt wymagających odbiorców, ale kompletnie pustą w środku.
[844] I nie jest wcale tak, że nagle przychodzi ktoś zły i niedobry, i chce pozbawić chrześcijaństwo pojęcia "grzechu" chcąc tym samym odebrać chrześcijaństwu Boskość jego boga Chrystusa.
Mówimy o Bogu - tym bardziej więc nie odwracajmy rzeczywistości i prawdy!
To sami naiwni budowniczowie religii chrześcijańskiej zaczęli ją wznosić obarczoną tym fatalnym błędem,
jak to powiedziano na początku - fundamentalnym defektem konstrukcyjnym - narażając swoją religię na nieuchronną "katastrofę budowlaną" [72].
Dlatego nikt inny, jak samo chrześcijaństwo jest sobie winne, że pomimo niezmiennego od początku świata nieistnienia "grzechu" człowieka wobec Boga, wznosiło swą religię naiwnie, ślepo, bez żadnych fundamentów, a teraz będzie musiało ponosić tego konsekwencje, musząc sprowadzić śmierć swojego dotychczasowego "boga Chrystusa" do faktów - do śmierci wędrownego żydowskiego nauczyciela-kaznodziei, Jezusa.
[845] Chrześcijaństwo jest ślepym zaułkiem rozwoju cywilizacji człowieka. Jest jak kuszący strudzonych podróżą wędrowców skrót, który jednak zamiast prowadzić ku faktycznej prawdzie człowieka, świata i Boga, wiedzie do... krainy fantazji, wyścielonej miękkim różowym logicznym fałszem, kuszącej spragnionych bijącym z różu źródełkiem infantylnej utopii, gdzie za bycie grzecznym, można otrzymać w nagrodę watę cukrową i kolorowy balonik. Jedyną drogą wydostania się z tej krainy ułudy, z tej niby prymitywnej, ale równocześnie mocno wyrafinowanej pułapki umysłu, jest czym prędzej powrócić na początek "skrótu" i poszukać może i dłuższej, ale bardziej sensownej drogi.
[846] Podobnie wygląda sprawa z islamem, będącym niemal dosłowną "kalką" pierwotnego judaizmu [996]. Jeżeli religia islamu jest obarczona systemowym błędem już od swoich żydowskich fundamentów - na etapie długo (prawie 2 000 lat) PRZED Mahometem - to nie ma żadnego sensu zajmować się tym, co nastąpiło później. Cały islam - choć nadęty pychą najmocniej ze wszystkich ziemskich religii - nie posiadając żadnego logicznego "umocowania w Bogu", staje się jedynie zbiorem lepszych czy gorszych praw społecznych (nadal jednak pozostając ideologią nienawistną, niebezpieczną dla całego świata człowieka).
Nie inaczej również z samym judaizmem. Żydzi (ci religijni) uważają się wciąż za wybrańców Boga i nadal wytrwale czekają na swojego Mesjasza. Choć nie szkodzą tym za bardzo naszemu wspólnemu światu, należy jednak przez grzeczność zapytać ich teraz: Are you sure?
__________
[847] Pojęcie "grzechu" wobec Boga powinniśmy wszyscy zdecydowanie zacząć postrzegać jako systemowy naczelny zabobon dotychczasowych religii świata - jako przesąd szkodzący nie tylko naszemu indywidualnemu człowieczeństwu, ale również hamujący rozwój cywilizacyjny, i do tego stanowiący również bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa wspólnego świata (tarcia religijne i okołoreligijne).
[848] To fałszywe założenie religijne jest swoistym "koniem trojańskim", który religie "podłożyły" ludzkości. Ten naczelny zabobon religijny zmusza bowiem naukę do rozwijania się w kontrze i w sprzeczności do nauczania religii. Religie, w tym właśnie przede wszystkim chrześcijaństwo i islam, boleśnie rozdzierają całościowo niesamowicie przecież spójny świat człowieka, skazując naukę na swoistą "banicję", na konieczność istnienia i rozwijania się jakby w innym, całkowicie rozdzielnym od religii obszarze rzeczywistości.
[849] To jednak przewrotnie dla religii i sprawiedliwie dla całego gatunku ludzkiego sprawia, że religie zaczynają już od pewnego czasu zdecydowanie z nauką przegrywać. To ateistyczny (antyreligijny z przykrej konieczności) opis świata, dla coraz większej części ludzi staje się tym logicznym, sensownym, prawdziwym, naturalnym i "oczywistym", podczas gdy religijny przekaz, który do tej pory otrzymują, staje się naiwny, naciągany, archaiczny, często kiczowaty, wzbudzając ich rezerwę i coraz bardziej powszechną niechęć."
(...) (Pominięte: "Czy Bóg czegoś nie może?")