Wybrane cytaty z Manifestu Ra'i:
[1085] "Bóg nie oczekuje od nas, jako jednostek, że będziemy dążyć do rozwoju - mamy dowolność w kształtowaniu swojego życia. Stwórca jednak tak ukształtował nasz ludzki gatunek, aby cały gatunek, sumarycznie, do rozwoju dążył. Rozwój gatunku jest napędzany działaniem jednostek mających wyższy potencjał do działania/ rozwoju. Potencjał ten tworzy kombinacja cech: przede wszystkim wyższego od innych intelektu, wyższej pracowitości, odpowiednich cech charakteru oraz zdolności komunikacyjnych, dodatkowo będąc wspierana przez: odpowiednie planowanie [254-256], przypadek (szczęście w działaniu) oraz dziedziczenie (przejmowanie energii zgromadzonej wcześniej przez innych)".
[1087] "Tak jednak, jak nic nie istnieje w świecie Boga w oderwaniu od reszty, tak samo, po pierwsze: jednostki o wyższym potencjale nie mogą istnieć (być identyfikowane = zauważone) bez istnienia jednostek o potencjale niższym, oraz po drugie: tak jedni, jak i drudzy, tworzą łącznie nierozerwalną i spójną ze sobą całość. "Produkt" wytworzony przez jednostki o potencjale wyższym nabiera znaczenia dopiero wtedy, kiedy zostanie przyjęty/ skonsumowany/ wykorzystany przez jednostki pozostałe. Bez tego przyjęcia, wytworzony produkt nie ma żadnej wartości (z wyjątkiem wartości użytkowej dla wytwarzającego). Układ ten funkcjonuje zawsze w symbiozie, wzajemnie się uzupełniając i stanowiąc zamknięty system naczyń połączonych, zamkniętą całość (jedność)".
[1088] "Stanem pierwotnej, naturalnej równowagi tego układu jest posiadanie wszystkich na jednym poziomie. Stanem wzbudzonym układu są różnice w posiadaniu. Niebezpiecznym stanem skrajnym układu stają się z kolei ekstremalne różnice w posiadaniu grupy najbogatszej i najbiedniejszej (zarówno w posiadaniu materialnym, jak i w dostępie do praw). W każdym jednak momencie odbiegającym od pierwotnej równowagi w posiadaniu grupa bogatszych nie może istnieć bez istnienia w tym samym momencie grupy biedniejszej, bo cały czas bogatsi z biedniejszych czerpią swoją "energię istnienia". Równocześnie bogatsi, swoim istnieniem, nie wyświadczają żadnej, jakiejś wyjątkowej "przysługi" biedniejszym, bo gdyby ich nie było, świat wróciłby jedynie z powrotem do naturalnej, pierwotnej równowagi w stanie posiadania, choć równocześnie zniknęłyby zdobycze cywilizacyjne".
[1089] "Dlatego to właśnie i przede wszystkim - bogaci muszą dbać o pozostałych po to, aby sami mogli istnieć i konsumować swoje bogactwo. W praktyce bowiem, jeżeli naruszona zostanie stabilność układu posiadania materialnego poprzez wejście w niebezpieczne wartości skrajne (ekstremalne bogactwo kontra ekstremalna bieda), to nastąpi rewolucja społeczna jako naturalne narzędzie Stwórcy (/ Natury), porządkujące stan ludzkiego posiadania materialnego. Dla bezpieczeństwa wszystkich musi więc istnieć odpowiednio wyważona równowaga stanu posiadania. Najbogatsi nie mogą stawać się jeszcze bogatsi, podczas gdy w tym samym momencie najbiedniejsi stają się jeszcze biedniejszymi, żyjąc poniżej granicy ubóstwa, nie mając równocześnie żadnych szans na wyrwanie się z niego".
[1091] "Nie chodzi o to, aby dzielić dobra wypracowywane przez posiadające przecież różny potencjał jednostki, po równo, według średniej naturalnej - byłaby to czysta utopia, tak jak pomysł na światowy komunizm. Musi istnieć własność prywatna i nierówny podział zysków adekwatny do włożonej do wypracowania zysku energii (w tym energii pieniądza)".
[1092] "Chodzi jednak o to, aby nie tworzyć niebezpiecznych dla równowagi świata skrajności - czyli nie zgadzać się na istnienie skrajnie drastycznych różnic w stanie posiadania najbogatszych i najbiedniejszych".
[1098] "Zarabianie sumarycznie zawsze odbywa się kosztem biedniejszych od siebie. Dwie osoby z równym poziomem bogactwa nie są w stanie w ujęciu statystycznym na sobie nic zarobić - każda z nich posiada bowiem stan dóbr o takiej samej wartości (mają równy potencjał finansowo-energetyczny), i jeżeli wymienią się którymś ze swoich dóbr, to będą to dobra (statystycznie) o tej samej dla obu stron wartości.
Za to zawsze bogaty, dysponując wyższym potencjałem finansowo-energetycznym, dostarczy biednemu, w rachunku końcowym, większą wartość dóbr przynoszących bogatemu zarobek, niż od biednego przyjmie, co powoduje, że większy zysk bezwzględny zawsze pojawi się po stronie bogatego. To sprawia, że bogaci zawsze bogacą się kosztem biedniejszych od siebie, a nie na odwrót, a tempo ich bogacenia się jest zawsze wyższe od tempa bogacenia się biedniejszych. Proces ten odbywa się cały czas płynnie, przez co nie jest wcale łatwo zauważalny; można go dopiero zobaczyć w badaniach statystycznych czy w rankingach najbogatszych ludzi kraju, świata itp.
Zarabianie na biedniejszych od siebie odbywa się na każdym poziomie posiadania, aż do tych najbiedniejszych, którzy nie mają już nikogo, na kim mogliby zarobić - i wtedy do akcji wkracza państwo, wspierając w różnych formach najbiedniejszych (dotowane: szkolnictwo, służba zdrowia, opieka socjalna, itd.), czyni to jednak, zabierając wcześniej tym "nieco bogatszym niż najbiedniejsi" część ich dochodu (podatki, składki na świadczenia zdrowotne, społeczne, itp.). Równocześnie grupa bogatych i najbogatszych bardzo często unika płacenia podatków, wynajdując różne sposoby ich niepłacenia (fundusze, fundacje, pozorne zmiany zamieszkania na miejsca świata z niskim opodatkowaniem itd.)".
[1108] "Największym dzisiaj wrogiem ludzkiej wolności i godności oraz naturalnej radości życia człowieka staje się konsumpcjonizm - silny wirus powodujący współczesną zarazę świata, zabijający nasze naturalne człowieczeństwo. Konsumpcjonizm (oraz pozostający na jego usługach, manipulujący ludzkimi pragnieniami, marketing) został zaaplikowany światu niedawno, od początków XX w. Jest formą przemyślnej manipulacji masami ludzkimi, służącej przede wszystkim tym, którzy rządzą gospodarką i światem - nielicznym, najbogatszym jednostkom utrzymującym całe społeczeństwa w kieracie współczesnego niewolnictwa - niewolnictwa długu. ".
[1115] "Konsumpcjonizm we współczesnym systemie finansowo-kapitalistycznym świata służy niby ożywianiu gospodarki (i tak jest "sprzedawany" światu przez jego popularyzatorów, jako ten "dobry", skoro "ożywiający"), ale ożywianie gospodarki, służąc zyskiwaniu przewagi jednych nad drugimi, służy we współczesnej piramidzie ekonomii ostatecznie wyłącznie kreowaniu długu. Dług kreowany jest w sposób przemyślany i systemowy, spływając od sterujących procesem światowego długu - najwyższych bankierów, na poszczególne centralne banki narodowe, a następnie banki komercyjne (w uproszczeniu). ".
[1116] "Celem kreacji długu nie jest chęć jednorazowego zarobienia na dłużniku, co zamiar długoterminowego (stałego) uzależnienia dłużnika od siebie. Im dług jest wyższy, tym trudniej go spłacić, niezbędne są więc kolejne pożyczone środki, zwiększając pętlę uzależnienia. Uzależnienie takie daje władzę nad decyzjami dłużnika. Sterujący kreowaniem długu i jego obsługą - osoby stojące na szczycie łańcucha finansowo-ekonomicznej chciwości świata - ma zagwarantowaną w pewnym momencie, wręcz nieograniczoną kontrolę nad pożyczkobiorcą: nad całymi państwami, społeczeństwami, nad ich gospodarkami, konfliktami zbrojnymi, mediami, szkolnictwem, opinią publiczną, nad kształtowaniem postaw i preferencji wyborczych, światopoglądów itd.
[1117] "Zadłużenie świata cywilizacji ludzkiej nigdy nie było tak gigantyczne, jak obecnie. Każdy z ok. 7 950 000 000 mieszkańców Ziemi jest dziś winien komuś średnio ok. 30 000 USD! Można zadać pytanie: komu? Sobie nawzajem? No... na pewno nie. Skąd jednak wzięły się takie gigantyczne kwoty?! Przecież najpierw, aby pojawił się pieniądz do pożyczenia, Wartość tego pieniądza musiałaby zostać wytworzona, kto więc i kiedy zarobił takie kosmiczne kwoty, aby następnie móc je pożyczać? I tu dochodzimy do sedna... "przekrętu". Otóż współczesny dług świata jest generowany przez bankierów sztucznie - nieistniejącym pieniądzem - niemającym praktycznie pokrycia w wytworzonej wcześniej przez człowieka Wartości (pokrycie wynosi jedynie ok. 10%). (...)".